— Pojedziemy dalej gondolą. Proszę usiąść tu przy mnie.
I wskazała mi miejsce w łodzi.
— Beppo, cava il felze!42 — rozkazała gondolierowi.
I podczas gdy sługa spełniając polecenie zwijał ponad naszymi głowami jedwabny baldachim, ona opierając się o moje ramię i zaglądając mi filuternie w oczy, zapytała:
— Czy też pan choć raz pomyślał o mnie od chwili naszego pierwszego rozstania?
— Seniora — odparłem, tonąc oczyma w jej oczach — jestem panią oczarowany.
— Tak trzeba, tak być powinno. Avanti, Beppo!
— Dokąd płyniemy? — rzuciłem odruchowo pytanie.
— W stronę Fondamente Nuove systemem kanałów poprzecznych. Lubię przesuwać się na gondoli po tych cichych ścieżkach wodnych, wijących się pomiędzy starymi, przesiąkniętymi ich wilgocią domami.
Odbiliśmy od przystani. Kierowana wprawnym wiosłem gondoleria łódź trzymała się blisko brzegu, by wkrótce, po dokonaniu zręcznego półobrotu w prawo, porzucić Canal Grande i wcisnąć się we wąską szyję Rio di S. Felice.