Gdy Materna wychodził z gmachu sądowego, zauważył, że ludzie spoglądają nań z szacunkiem i z uprzedzającą grzecznością robią mu miejsce. Przeszedł, nie podnosząc oczu, pod pręgierzem spojrzeń...

Wtem wyszedł z tłumu jakiś mężczyzna i zastąpił mu drogę. Materna spojrzał i poznał Góranowskiego. Stał przed nim z odkrytą głową i mówił głosem do głębi wzruszonym:

— Dzielny z pana człowiek. Przepraszam pana w imieniu własnym i w jej imieniu za wszystko, co go od nas spotkało. Czy może nam pan przebaczyć?

Materna milcząco podał mu rękę...

Tego dnia wieczorem ujrzawszy się w lustrze, ze zdumieniem stwierdził, że osiwiał zupełnie.

Kochanka Szamoty

(Kartki ze znalezionego pamiętnika)

Y zbudował Pan Bóg z żebra, które wyjął z Adama, białogłowę, y przywiódł yą do Adama. Y rzekł Adam: To teraz kość kości moich y ciało z ciała mego: tą bądę zwać Mężyną, bo z męża wzięta jest. Przetoż opuści człowiek oyca swego i matką, a przyłączy się do żony swey, y będą dwoye w yednem ciele...

Z Księgi Rodzaju, Roz. 2. w. 23–24

Od sześciu dni chodzę pijany szczęściem i nie śmiem w nie uwierzyć. Od sześciu dni wstąpiłem w nowy okres życia, odcinający się od tego, co poprzedziło, tak silną linią, że zdaje mi się, iż przeżywam jakiś olbrzymi kataklizm.