— Zdarza się, że wyczerpany zapasami zwycięzca musi zejść z pola na czas dłuższy, może na całe wieki...
— Mówisz do mnie rzeczy tak dziwne...
I wpatrzyłem się zamyślony w tajemnicze znaki „pieczęci”.
Po dłuższej chwili przerwałem milczenie pytaniem:
— Co znaczą te dwa wplecione w siebie trójkąty ze znakiem T w pośrodku: jeden złoty, drugi srebrny?
— Ten złoty, obrócony wierzchołkiem do góry, zwany stąd triangulus ascendens62, symbolizuje Makroprozopa, czyli Boga Białego — ten drugi, srebrny, obrócony wierzchołkiem w dół, jest jego ponurym odbiciem: to znak Czarnobrodego Mikroprozopa.
— Znamienne połączenie wizerunków!
— Tu właśnie tkwi istota symbolu i jedna z zasadniczych zagadek bytu. „Quod superius, sicut quod inferius”63 — głoszą tajemnicze słowa Hermesa Trismegista64 ze Szmaragdowych Tablic. — „Et sicut omnes res fuerunt ab uno meditatione unius, sic omnes res natae fuerunt ab hac una re: adaptione”65.
— Dla mnie najstraszliwszą zagadką będzie zawsze geneza zła we wszechświecie.
— Dotknąłeś problemu, o który, jak o rafę, rozbijają się spekulacje myślicieli wszystkich czasów. Zdaje mi się, że zło zrodziło się z pędu do określania się, który od prawieków tkwi w istocie bytu. Przedwieczny Atma66, Bóg-Słowo, zapragnął wcielić się i wydał z siebie życie. Nie wystarczyła Mu milcząca świadomość własnego istnienia i określił się kształtem. Bo uczuł, że nie jest doskonałym i że potrzebny Mu świat, by mógł w nim rozwijać drzemiące w piersi możliwości. Przeto wysnuł z siebie materię i przyoblekł się nią niby płaszczem. Bo tylko przez tarcie z ciałem możliwa dla ducha droga wzwyż. Lecz wyrzuciwszy z Swego łona życie, tym samym zstąpił w sferę zła i grzechu; bo to, co się ma rozwijać, musi walczyć: musi dźwigać się i znów upadać.