W tej chwili niesamowity dreszcz przebiegł me ciało. Słowa zegarmistrza szły do mnie jakby z mojego wnętrza.
— Hm... istotnie. I ja to chwilami odczuwam.
— Gdyby nie to — ciągnął zgaszonym głosem starzec — że myśli twoje wyglądają na młody szczep zasadzony na moim pniu, gdyby nie to, że przeczuwam ich rozbłysk w najbliższej przyszłości...
— To co?
— Zabiłbym cię — odpowiedział zimno. — Tym oto narzędziem.
I wydobył z pluszowego puzdra cudnej roboty puginał32 z rękojeścią z kości słoniowej.
Uśmiechnąłem się tryumfująco:
— Tymczasem role wypadną odwrotnie.
Starzec pochylił z rezygnacją głowę:
— Bo przezwyciężyłeś mnie w sobie... Teraz odejdź. Chcę spisać jeszcze mą ostatnią wolę. Przyjdziesz dziś wieczorem. Weź to na pamiątkę ode mnie.