W tajną, ślepą chłań!

Hej!...

Jawor, jawor,

Jaworowy strzyg!

Poszedł w ścież zawrotną,

Junosza — wykrotną

Zatracił się ślad...

Hej!...

Wzdrygnęła się Hanka.

— Antek, straszno mi, skądś od wertepu przywiało, od hańtego190 bugaju.