A był to dzień Ofiarowania Przeczystej Panienki, gdy już liście rzęsnym pokotem zalega, słonko u stoku się waży, a po polach, po szerokich porozwiesza mgławe czechła jesienny, cichy smęt...

Ostap przyostanowił się.

— Staryli221 to, czy sam?

Hm!...

i krzyknął w bezdeń.

— Głupi ty! A przeczżeś222 wierzył!?

Rechotem odgrzmiały skaleniska.

Postał jeszcze czas jakiś na samym środku zawrotnej przełęczy jakby na wyzywy223, z urągiem... czekał, aż się słonko w niż pokładzie. Wtedy zaniósł się śmiechem raz jeszcze i gwizdając224 puścił w drogę: śpieszyło mu się na weselisko; najcudniejszą dziewkę z sioła w łoże brał — Ksenię czarnobrewą.

Przypisy:

1. pokrwawie — krwawej barwy blask (tu: zachodzącego słońca). [przypis edytorski]