— Proszę zgadnąć.
— Nie potrafię.
— Od pana Stacha.
Pocisnął sprężynkę; miniatura odchyliła się i pod nią przeczytałem wyryte na złotym tle słowa: „Synkowi Róży — Stach”.
Opanowało mnie dziwne uczucie. Tajemnica Adasia wstrząsnęła mną do głębi, wywołując błyski niespodzianych myśli.
Prandota kochał żonę Norskiego. Może Adaś...
Wstrzymałem bieg myśli szalonej i zwróciłem się do chłopca:
— Kiedy dał ci to pan Stach?
— Dzień przed odjazdem. Pocałował mnie w czoło i kazał nosić na piersiach. Był wtedy tak smutny, tak bardzo smutny. Jutro miał wyjechać. Nawet nie mogłem się z nim pożegnać.
— Dlaczego?