— Ależ naturalnie. Że ten konający kacyk znalazł w tobie materiał na medium, czy, jak się wyraził po swojemu, na pośrednika między tymi dzikusami a duchami ich przodków — to uważam za czysty przypadek.

— A mnie zastanawia to, że moment naszego ocalenia zeszedł się w tak zagadkowy sposób z chwilą jego agonii. Jak gdyby Atalanga czekał na moje tu przybycie, jak gdyby niewidzialne moce umyślnie spowodowały rozbicie statku w pobliżu wyspy.

— Jesteś przesądny, mój kochany.

— O nie! Miałem dotychczas aż nadto dowodów, że życiem moim kierują zaświatowe jaźnie.

Peterson spoważniał.

— Jeżeli tak jest istotnie, powinieneś okazać się mężczyzną i wydać im walkę na śmierć i życie.

Gniewosz powstał i wyprostował się. W oczach jego znużonych zatliła iskra obudzonej znów energii.

— I uczynię to — rzekł mocno. — Choćby dlatego, by pomścić śmierć Krystyny i Ludwiki.

— A ja ci w tym dopomogę, John! Tu moja łapa.

Inżynier ujął w obie dłonie tę męską, życzliwie wyciągniętą rękę.