Majtek znikł, donosząc zapewne otrzymaną wiadomość, następnie powrócił za chwilę. „Farewell!”112 — rozległo się za nami; posłałem im serdeczne „Thank you”113 i minęliśmy jacht.
Następnego rana jaśniała Madera na horyzoncie jako biały mglisty pas, blednący z każdą chwilą; wkrótce zaś zawiał świeży NE, sylwetka wyspy zatonęła w falach i z szybkością 7–8 węzłów oddaliliśmy się od niej.
Z początku, przed przybyciem do Funchalu, zamierzałem zawinąć do Lanzarote, najbliżej ku Afryce posuniętej wyspie z kanaryjskiego archipelagu. Zamierzałem stamtąd zabrać pewną ilość mułów i osłów dla przyszłej stacji kameruńskiej i ekspedycji.
Jednakże po bliższym rozpatrzeniu się poznałem, że umieszczenie ich na okręcie byłoby nadzwyczaj trudne i że w razie potrzeby będzie odpowiedniejsze sprowadzić je potem parowcem do Fernando Poo. Ponieważ więc nie mieliśmy celu zatrzymywać się na Lanzarote, wzięliśmy kurs wprost na Teneryfę, która miała być naszą ostatnią „białą stacją”. Chciałem zwiedzić botaniczny ogród Orotawy114, jeżeli będzie możliwe Pico de Teyde115, a głównie uskutecznić w Santa Cruz116 ostatnie zakupy dla Afryki.
Zdecydowałem się więc zawinąć najprzód do Orotawy, leżącej na północnym brzegu, z której prowadzi droga najbliższa do sławnego wierzchołka i ogrodu, stamtąd zaś dopiero udać się do Santa Cruz.
Zanim jednakże wylądujemy na Teneryfie, musimy się zapoznać z owymi wyspami, znanymi już starożytnym pod nazwą Hesperyd. Pliniusz117 przezwał je potem Kanaryjskimi, od wielkiej ilości psów, które tam napotkano. Następnie Hiszpanie nadali im znów miano „szczęśliwych”, podług starożytnych, zwąc je „Las Afortunadas”, nowsze wieki jednak zachowały słowo Pliniusza i wyspy są nam znane jako Kanaryjskie, „Las Canarias”.
Kto chce poznać ściślej urocze te wyspy, niechaj przeczyta ważne dzieło Berthelota Ethnographie et annales de la conquête des îles Canaries par Sabin Berthelot. Ścisły znawca archipelagu, który należy do najciekawszych w świecie, był przez 46 lat konsulem francuskim na Wyspach Kanaryjskich. Czas ten oddał ścisłym studiom wysp i ważnej ich archeologii, wydając o nich dzieło po dziele. Jeżeli zaś zadowolę czytającego moim pobieżnym opisem, traktującym głównie o Teneryfie — uprzedzam, że oparty na Berthelocie — skreślę tylko wstępne notatki. Do obszerniejszej pracy o Wyspach Kanaryjskich zamierzam siąść kiedyś oddzielnie, gdyż powinny one stać się przedmiotem poważnych studiów, których śmierć nie dozwoliła dokończyć nieodżałowanemu pracowitemu Francuzowi.
Kto pierwszy odkrył Hesperydy, Afortunady, czyli Kanaryjskie Wyspy i jakiego pochodzenia byli ich pierwotni mieszkańcy zwani Guanczami, których zastali hiszpańscy zdobywcy w XV w., jest to zagadką jeszcze nierozstrzygniętą, której zasłona jednakże choć w części spadnie, gdyż skały i kryjówki Teneryfy są pełne czaszek i mumii starych Guanczów, którzy balsamowali swe trupy i składali takowe w najniedostępniejszyck kryjówkach i grotach.
Przedsiębiorcze okręty Kartagińczyków, a mianowicie Tyru118, zakładały tu już swe osady w odległej starożytności, ale ich wielkość zbladła pod mieczem Rzymu i jego legiony objęły posterunki przedsiębiorczego narodu. Nie puściły się jednakże rzymskie floty ku dalekim Hesperydom, o istnieniu których zwyciężeni milczeli może umyślnie, i odległe Kanaryjskie Wyspy znów zasnęły w zapomnieniu.
Następnie za panowania Augusta119 mauretański król Juba120, zapewne wskutek wiadomości i wskazówek otrzymanych z wnętrza swego państwa, znad brzegów dzisiejszego południowego Maroko, wysłał ekspedycję do odszukania owych wysp. Jako syn Juby starszego, króla Numidii zwyciężonego przez niezwalczone zastępy znad Tybru, był on wychowany w Rzymie, gdzie nabrał gustu do podróży i geografii i nasłuchał się wiele o starożytnych Hesperydach. Otrzymawszy więc od Augusta królestwo mauretańskie w zamian za utracone ziemie swego ojca, wysłał on na Wyspy Kanaryjskie ową ekspedycję, o której Pliniusz podaje nam relację (Pliniusza komentarz o Libii: lib. 7, cap. 37).