Około piątej wyjeżdżaliśmy wreszcie do Laguny. Bagniste jezioro, znajdujące się niegdyś w tym miejscu, nadało i miastu nazwę. Kiedyś ożywiały ulice ruch i nawet blask niejaki, dziś wszystko czyni wrażenie miasta martwego. Prawda, że to zimowa pora i przy tym karnawał, czas, w którym większa część ludności znajduje się w Santa Cruz. Latem miasto bywa więcej ożywione, poszukiwane nawet przez mieszkańców stolicy, ponieważ posiada dzięki wysokiemu położeniu niższą temperaturę niż Santa Cruz i Orotawa, a więc więcej chłodu podczas skwarów; wieczór lutowy zaś, jakim był nasz, bywa w niej nawet dosyć chłodny i każdy z przechodniów ukrywa się w capie182.
Mimo utraty swego znaczenia Laguna posiadała niedawno jeszcze uniwersytet. Jest to obszerny gmach o kilku wewnętrznych podwórzach, znajduje się dziś w nim rządowe gimnazjum, pensjonat uczniów internów i biblioteka, licząca przeszło 6000 tomów. Niestety takowa była zamknięta z przyczyny święta, nie mogliśmy jej przeto zwiedzić.
Słysząc, że miasteczko liczące 8000 mieszkańców posiada dwa dzienniki, nie mogłem ukryć mego zadziwienia przed p. Wildpretem, lecz Kanaryjskie Wyspy, o których zaledwie wiemy cośkolwiek na północy, mają swój własny ruch prasy, i to niemały. Sama wyspa Teneryfa posiada 14 dzienników, cały zaś archipelag liczy ich dwadzieścia kilka.
Życie przeszłości urąga w Lagunie na każdym kroku teraźniejszym pustkom. Prawie każda z ulic wskazuje dumne frontony pałaców kanaryjskich magnatów. Większa część tych budynków jednakże, na których widnieją jeszcze stare herby, jest dziś sprzedana. Najpiękniejszy z nich zajmuje casino183 miejskie, inne znów stoją puste, na oknach wyrasta mech, podczas gdy przez walące się ściany księżyc rzuca swe półświatło w opuszczone i zapylone komnaty.
W casino, którego sale zwiedziliśmy, zaproszeni przez gospodarza, przygotowywano bal na wieczór. Mimo propozycji, byśmy zostali dla takowego w Lagunie, nie można było zadośćuczynić życzeniu gospodarza, było albowiem i tak już ciemno, gdyśmy siedli do powozu i wjeżdżali na szosę prowadzącą do Santa Cruz.
Pan Wildpret, zmęczony całodzienną rozmową, usiadł na koźle, my zaś, nie mając kanaryjskiego mentora184 pomiędzy sobą w powozie, oddaliśmy się uroczystemu milczeniu. Tymczasem konie zaczęły znosić nas z wyżyny. Zarysowało się morze, zajaśniały światła teneryfskiej metropolii, tonącej w zabawach karnawału, i po godzinie jazdy stanęliśmy na placu Konstytucji w Santa Cruz.
Rozdział X
Stolica Kanaryjskich Wysp: Santa Cruz. — Jej znaczenie w przyszłości. — Plac Konstytucji. — Wiadomości portowe. — Opóźnienie „Łucji-Małgorzaty”. — Wizyty. — Komendant Borris i jego obietnica. — Generał Veyler. — Gubernator wojenny Kanaryjskich Wysp i admirał Vigo-Nina — Karnawał w Santa Cruz. — Zbiory profesora Maffiota i muzeum miejskie. — Francuska korweta „Cher”. — Don Pablo Pebrer i jego biblioteczka. — Pożegnanie. — Serdeczność komendanta Lafond. — Wyjazd.
Stolica Kanaryjskich Wysp, zawsze ożywiona i wesoła, jest niejako królową afrykańskich wód Atlantyku. Miasto, liczące mniej więcej 20 000 mieszkańców, jest budowane rozlegle i okazale, posiada piękne place i skwery, głównie zaś obszerny i bezpieczny port, w ścisłym utrzymywany porządku; port, który stanie się jeszcze dogodniejszy, gdy długie granitowe molo będzie wykończone i przeprowadzone dalej, podług istniejącego już projektu. Wtedy Santa Cruz zaliczyć się da do najlepszych przystani morskich, jakie istnieją. Jeżeli dotychczas port ten nie miał odpowiedniego sobie ruchu handlowego, to należy szukać przyczyny tego w braku komunikacji telegraficznej; okręty wolały mieć jako stację Maderę lub Wyspy Zielonego Przylądka185 mimo braku roślinności na tych ostatnich. Wkrótce jednakże zmieni się to wszystko, ważny ten czynnik korespondencji zadrga lada dzień w Santa Cruz i skoncentruje tu może handlowe znaczenie Madery i wysp Cap Verde. Rząd hiszpański przeprowadza albowiem kabel telegraficzny z Kadyksu na wyspy kanaryjskie, franko-hiszpańska kompania przedłuży go zaś prawdopodobnie dalej do Senegalu, tak iż Santa Cruz będzie wkrótce połączona z Europą i z lądem afrykańskim186.
Główny ruch miasta panuje na placu Konstytucji, na którym wysiedliśmy, przybywając. Tu znajduje się pałac cywilnego gubernatora, casino miejskie, rezydencja naczelnika dywizji morskiej oraz kilka większych hotelów. Plac przedstawia się jako podługowaty czworobok wyniesiony ponad ulicami i wyłożony wielkimi płytami granitu. W obu końcach, tj. w pośrodku stron mniejszych stoją dwa pomniki, jeden z nich wyobraża krzyż — herb miasta, drugi tworzy grupę przedstawiającą przyjęcie chrześcijaństwa przez pierwotnych krajowców. Tu wreszcie znajduje się również główne café-restaurant187 miasta: „Café del comercio”.