Czemuż zamknięte są powieki twe?...
Wtedy wzniósł oczy. Usta jego były drżące i wypełzło z nich słowo leniwe jak wąż, któremu głowę zmiażdżyły kamienie:
— Ojcze, przyjdź mi na pomoc!...
— Czemuż nie mnie pieszczotliwie przyzywasz?
Spojrzenie twe wytężone jest przeciwko głowie mej niby cięciwa krzywego łuku. Ostra strzała, która z niego wyleci, zepchnie mnie w wieczny grób! Czemuż mnie przerażeniem zdejmujesz i czemu straszny jesteś jak ryk leopardowy, gdy go w głębokiej nocy słychać w pobliżu?...
— „Serce czyste stwórz we mnie, Boże, a ducha prawego odnów we wnętrznościach mych!”
— Kochanku!
— Tyś to jest szatan?
— Ja jestem tobą samym. Ja i ty to samo teraz jesteśmy. W sercu twym mieszkać pragnę i płynąć w twojej krwi. W czarne oczy twe wcielić się i na wieki pozostać. Czemuż mnie szatanem zowiesz? Czyżem nie piękna?
— Piękne są oczy twoje płomienne, które z góry powiekami nakrywasz. I usta uchylające się na obraz róży młodocianej.