A gdy jednego dnia sam szedł i miał przekroczyć próg domu, zastąpił mu drogę fellah, oracz ubogi, i rzekł:
— Córka, którąś mi z chaty wziął do łoża swego, powiła dziecię.
Diokles zatrzymał się u drzwi. W głębinie duszy swej mówił:
— Oto jest pokusa szatana...
A do chłopa rzekł:
— Nie chcę widzieć niemowlęcia. Chcę być sam, sam jeden. Ty z nim uczyń, co chcesz. Wychowaj albo, gdy ci zawadza, rzuć w wodę Nilu.
Ale wewnętrzne, drżące wzruszenie ścisnęło mu gardło, gdy miał powtórzyć słowa rozkazu. Zapytał:
— Syn?
— Tak jest, o panie.
Wtedy wymówił: