Ewa wyciągnęła do niego rękę na pożegnanie.

— Niech pani jeszcze nie odchodzi — mówił z zapałem — na ulicy rozmawiać źle, w tej budzie pani — niepodobna, a ja mam powiedzieć wiele ciekawych rzeczy. Niech no pani sobie tu usiądzie...

Zajęła miejsce na sofie — z pytaniem:

— No, cóż to tak interesującego ma mi pan powiedzieć?

— Przede wszystkim muszę zrobić wymówkę... to jest, uwagę, że spotkania na wystawie należą do rodzaju bardzo shocking104. To nie uchodzi!

— Panu nic do tego!

— Oczywiście. Toteż chciałbym mieć miłe prawo do robienia pani uwag...

— Tego towaru nie kupi tak łatwo.

— Nawet gdybym się uroczyście oświadczył o rękę pani?

Ewa zwróciła nań łagodne oczy i poczęła się śmiać dobrodusznie. Po chwili rzekła: