— Kto ja jestem? O to chodzi, kto?... No, cóż... Pół-Polak. Adwokat spraw z kretesem przegranych. Zawsze chybiający bombiarz...

— Co takiego? Bombiarz?

— Rzucałem papierowe bomby w strupieszałe polskie narodzisko...

— No, więc rzucaj pan sobie swe bomby!

— Ba! Kiedy nie warto. Kołtun skręcił polską duszę. A przy tym i ja sam... Siła w ręce stężała... Siła w ręce...

— Ale kto pan jesteś. Nazwisko pańskie!

— Nazwisko? Nazwisko — Bandos.

— Bandos — jest to literacki pseudonim poety Jaśniacha.

— To, ja! Jaśniach...

W owej chwili oczy tego człowieka otrzymały siłę widzenia. Ramiona jego porwały się, brwi posępnie zsunęły, a między nimi wyryły się dwie pionowe zmarszczki.