— Doprawdy? A do Warszawy... już nie?
— Nie.
Szczerbic milczał przez czas dość długi. Nareszcie z wahaniem się zapytał:
— Przepraszam bardzo za natarczywość, ale tak chciałbym wiedzieć...
— Co takiego?
— Wszak spotkała już pani pana Niepołomskiego?
— Nie.
— Dotąd nie? To dziwne.
— Rzeczywiście dziwne.
— Dziwne dlatego, że był tu u mnie w Paryżu niejaki pan Horst...