— Przede wszystkim — ja nie jestem wcale dla pana jakaś ty...
— Jesteś dla mnie! Nie będę mówił inaczej... No, w tej chwili... Powiedz, co mam zrobić, żebyś mię nie opuściła. Zażądaj, czego tylko chcesz.
— Jestem wolna. Staraj się pan o moją rękę. Kto wie?
Szczerbic zachłysnął się.
— No — i jakże? — nastawała.
— Dobrze, dobrze, doskonale! Ale jedno pytanie...
— Tysiąc pytań!
— Czy mogłabyś pokochać mię tak jak Niepołomskiego? Odpowiedz! Mówisz zawsze prawdę, więc odpowiedz!
— Tego nie wiem.
— Tak, nie możesz powiedzieć, że mię pokochasz. Chciałabyś sprzedać mi się za najwyższą cenę. Dobrze — ja kupuję. Ale oddaj mi swoją miłość. Przysięgnij, że o nim zapomnisz.