— Byłam. Przebaczasz mi wszystko?
— No, przecież! Cóż znowu nie mam przebaczyć...
— Ale słuchaj, z serca!
— No! A do Stołu Pańskiego panienka przystąpiła?
— Nie, jutro.
— Czemu?
— Bo już było za późno.
— Widzicie! Jakże to cały dzień i całą noc bez grzechu. Panienko, chodźmy stąd! Uciekajmy!
— Dlaczego?
— No, dymajmy — i tyle!