— To pewnie pani na Majdan?
— Ja nic... nie wiem. Pan Bodzanta obiecał mi miejsce u siebie na wsi.
— No, to ta pewnikiem na Majdan. Już jako ino miejsce, to na Majdan.
— A cóż to jest Majdan?
— To widać pani nawet nie miała czasu rozmówić się z panem... Majdan, widzisz pani — mówił uroczyście — to jakżeby tu powiedzieć, nie zełgać? To jest tak niby zakon abo klasztor.
— Klasztor?
— Klasztor, ale taki, co z niego zakonnice często gęsto za mąż idą. Choć i nie wszystkie...
— Ale zawsze klasztor? Co?
— E, tak się ta mówi... Folwark — i basta. Obory, mleczarnie, serownie, truskawkarnia, warzywa, przerabianie owoców, warzelnia konfiturów, biura... No i tak. Pewnie pani, tak mi się widzi, do biura się nada.
— A to tam są i inne kobiety?