— Pani pracuje w biurze?

— Tak.

— W jakim biurze?

— W biurze zarządu kolei. W dziale przychodu...

— Czy to już dawno?

— Trzy lata.

— Jakież tam pani ma zajęcie?

— Robię „normy”.

— Cóż to za normy?

— To, proszę pana, dodawanie, czasami nawet odejmowanie, przede wszystkim zaś pisanie. Dziewięć arkuszy, czterdzieści rubryk, czyli 250 linii dziennie.