Łukasz ocknął się, z westchnieniem podniósł głowę.
— Co to jest? — spytała boleśnie.
— Już hotel.
— Co za hotel?
— Ja tu będę nocował.
— Ach, prawda!
— Już tu raz byłem. Przyjechałem do Warszawy chodzić pod twoimi oknami w nocy. Widziałem twój cień przez szybę.
— Ja mieszkam w twoim pokoju...
— Ewuś!...
— Cóż teraz będzie?