Michał Szczepański — Lajc Woyt.”
Z roku 1760.
„Inkwizycya Franciszki Leszczynczanki a córki Adrynki — ratione ognia, założonego w dom małżonków Szymańskich, obywatelów m. Oleśnice.
Pierwsze zeznanie tejże Franciszki, jako zakochawszy się z sobą z Grzegorzem masztalerzem Pańskim, który się miał ze mną żenić w tem do Szymańskich córki poszedł — ja — widząc to — wzięłam węgiel ognia uwinąwszy w szmacinę pod wązk (? ) poszłam nocnym sposobem po drugich pacierzach i wetchnęłam w strzechę od domu w chlew, gdzie bydlęta beły, a to z tej racyi, że mnie porzucił. Do tego i do Szymańskich miałam ansę o pieniądze żołnierza, którzy mnie o więcej posądzali, jak co ja wzięła. Tylko talar bity beło. Powtórne Inkwizycye tejże Franciszki w roku 1760 ratione tegoż samego ognia taż sama dobrowolnie zeznała, — jako ja z umysłu swego ten ogień założyłam i spaliłam tych małżonków Szymańskich. Zaś według płodu, to sama dobrowolnie zeznała, jako zostawszy brzemienną z tymże Grzegorzem Masztalerzem w r. 1758 we żniwa, — z tym spuściwszy przed tymże Grzegorzem, żem ja jest taką. Na to odpowiedział, że jeżeli się będzie chować, to będę wiedział, jak się rządzić, jeżeli zaś nieżywe będzie, to tam zrób z nim, co chcesz. Ale ja widząc, żem ja jest już niepewna, dźwigałam kamienie na to, abym sobie potrafiła dla wstydu.
Potem odjechawszy matka na jarmark — nie było nikogój, tylko siostra. Ja rozchorowawszy się, układłam się za piecem w izbie — wtym pytała się mnie siostra: coć to? Jam powiedziała, że mnie wnętrze boli. Wtymem porodziła i w grub-em włożyła. Po dwuch dniach poszłam prać, to-ć dziecię-m wzięła i uwinęłam między chusty i utopiłam na zwierzyńcu w dole, które zaraz utonęło. Potem powiedziałam temuż Grzegorzowi, że się tak stało, a on mi na to odpowiedział, żeś źle zrobiła, bobym beł inszego sposobu szukał i pod Bożą Męką bym pochował.
Pytając się, na coś się dała powtórnie uwieść, odpowiedziała: bo się obiecał ze mną żenić — wtymem mu się pozwoliła, kiedy tylko chciał.
Tedy zaś przyjechawszy z Podola, kiedy na kontrakty jeździli do Lwowa w roku 1760, gdy ze mną pił we czwartek, a w piątek do córki Szymańskich poszedł — wtymem, rozgniewawszy się, zapaliła.
Dekret według Inkwizycyi. My sąd Radziecki, Oleśnicki i t. d. Za dobrowolnym na Inkwizycyach tejże Franciszki, która się dobrowolnie przyznała według wszystkich punktów, za które to występki, jako Świątobliwe Prawa nasze świadczą taki ferujemy Dekret, aby ogniem skarana beła dla ukajenia inszych.
Lubo Franciszka za niecnoty swoje popełnione, według Prawa i Sprawiedliwości męczona i śmiercią Dekretem opisaną palona być powinna, mocą jednak Dworu Oleśnickiego relaxuje się Rygor, wyrażony w Dekrecie tak, aby bez inszych mąk, mieczem tylko katowskim ścięta była. Dat. we Dworze Oleśnickim 26 Febr. 1760 r. — K. m. p.”
Z r. 1773.