— Kasłała, ale się do łóżka nie kładła.

— A teraz leży?

— Tak, teraz już tylko ciągle w łóżku. Już mama nie może chodzić.

— Dobrze, proszę pana, to pojedziemy. Można zaraz.

— Jeżeli tylko pan doktor...

— O, musimy naprzód zjeść obiad — to darmo! — wtrącił się Korzecki.

— Ale jeśli pan doktor... — z pośpiechem mówił uczeń.

W tej samej chwili zauważył, że pali głupstwo, i do reszty się zmieszał.

— Widzi pan... doktor musi się najeść. A i pan pewno głodny, panie Olesiu.

— Ja... o, nie! Ja nie. Pan inżynier tak łaskaw...