— Gdzie?

— A tu.

— Cóż ty znowu gadasz?

— Ja rznę do Ameryki.

— Wiktor!

— To jest niewola, nie kraj! Zarabiam tu wprawdzie więcej niż w Warszawie, ale wiesz ty, ile przy Bessemerze płacą w Ameryce? Pisał mi Wąsikiewicz detalicznie. To jest dopiero pieniądz.

— Cóż ty mówisz, cóż ty mówisz... — mamrotała. — To my już do dom nigdy...

— Do Warszawy? Masz ci! Jakże ja mam wracać? Zgłupiałaś? A zresztą po jakie sto tysięcy diabłów?

Myślał chwilę, a później mówił głośno, wstrząsając głową:

— Moja kochana, Bessemer jest wszędzie na świecie. Ja idę za nim. Gdzie mi lepiej płacą, tam idę. Mam tu siedzieć w tej dziurze? Nie ma głupich!...