— Bardzo jestem ciekawa.

— Pani musiała wówczas po prostu przeczuć...

— Co przeczuć?

— Wszystko, co ma nastąpić.

— Cóż takiego?

— Że to ja właśnie będę mężem twoim.

Panna Joanna nie okazała zdziwienia. Szła w spokoju. Blada jej twarz wydawała się uśpioną. Judym nachylił się ku niej.

— Czy aby dobrze, czy z rozwagą pan to czyni? — mówiła cichym, głębokim głosem. — Niech pan dobrze nad tym pomyśli...

— Już wszystko przemyślałem.

To twarde oznajmienie istoty rzeczy nie wyrażało, ale dźwięk jego był tak decydujący, że panna Joasia nic nie odrzekła.