Rzekł wreszcie, pasując się ze sobą, żeby ani jeden dreszcz muskułu nie zdradzał wzruszenia:

— Co to panowie robią tutaj? Czy można zapytać?

— Jak kolega widzi... — rzekł dyrektor, troszkę blady.

— Tak, widzieć widzę, ale wyznaję, że nie rozumiem.

— Wozić teraz nie można, więc Krzywosąd wymywa staw wodą.

— A... wymywa staw...

Dyrektor umilkł. Po chwili zapytał tonem zimnym i zdradzającym gniew:

— Panu się to nie podoba?

— Mnie? Owszem. Dlaczegóż miałoby mi się nie podobać? Jako motyw do rodzinnego pejzażu...

— Jako motyw do rodzinnego...