— O, tak, bezwzględna. W liście do babki, który wiozę, zaznaczyła wyraźnie, że majątek swój złożony w banku, majątek swój osobisty, odziedziczony po matce, podniesie w całości, gdyż jako pełnoletnia ma do tego prawo. Tak napisała do tej babuni... „Jako pełnoletnia”...

— Czy to duży majątek?

— Podobno bardzo znaczny.

— Będzie miał pan Karbowski przez czas pewien co puszczać.

Panna Joanna stanęła, jakby sobie coś przypomniała. Rzuciła na Judyma oczami pełnymi blasku i jakby chytrości.

— Ale ja mówię to wszystko i ani mi na myśl nie przyjdzie, jaką to panu musi sprawiać przykrość...

— Mnie? przykrość?

— Ach, przecież... Przecież to i pan kochał się w Natalce... Przepraszam pana bardzo...

— Ja? — rzekł Judym — ja się kochałem?

— Niech mi pan wierzy, że nie przez złość mówiłam to wszystko!