— Nie powiedziałem wtedy — rzekł Judym — dlaczego pani zwróciła na mnie uwagę, gdy jechaliśmy tramwajem w stronę ulicy Chłodnej... Otóż mnie się zdaje, że wiem.

— Pan to wie?

— Tak, wiem.

— Bardzo jestem ciekawa.

— Pani musiała wówczas po prostu przeczuć...

— Co przeczuć?

— Wszystko, co ma nastąpić.

— Cóż takiego?

— Że to ja właśnie będę mężem twoim.

Panna Joanna nie okazała zdziwienia. Szła w spokoju. Blada jej twarz wydawała się uśpioną. Judym nachylił się ku niej.