Z Pomezanii wódz Gdański poszedł ze swemi hufcami wpoprzek Ziemi Chełmińskiej pod Chełmno, Toruń i Radzyń.
Śmiercią ginął, ktokolwiek do tych trzech zamków nie zdołał się schronić.
Legat, Wilhelm z Modeny, ogłosił krucyatę przeciwko odszczepieńcy i tyranowi północy, który szerzył apostazyę wśród ludów ochrzczonych i w jarzmo ujętych.
Rycerze krzyżowi zdobyli Sartawice niespodziewaną napaścią.
Teodoryk von Bernheim, marszałek Zakonu, we czterech rycerzy i dwudziestu ośmiu pachołka w nocy naszedł zamczysko i załogę wyrąbał.
Plądrując książęce komory, zdobywcy znaleźli szkatułę, której napis wyryty zaświadczał, że się w niej relikwia bezcenna, głowa świętej Barbary znajduje.
Marszałek zostawił w Sartawicach załogę, a sam, szczupłym otoczony oddziałem, uwiózł pod płaszczem krzyżowym zdobycz ponad wszystko znaczniejszą.
W grudniową zawieję, ciemną nocą, wskok popędził do Chełmna.
Lud cały, z duchowieństwem na czele wyszedł na powitanie świętości.
Wniesiono srebrną skrzynkę w procesyi do pierwszego po drodze kościoła.