— Ależ też za to lasu ani odrobiny.
— Co wam po lesie! Pszenicę za to macie jak nasz bór. Jeszcze wam mało?
— Już ja bym wolał tu mieszkać! Tu to dopiero życie.
— Tu wolałbyś mieszkać? Co gadasz? He, bracie, tu niełatwo wysiedzieć. Tu tylko taki jak ja wytrzyma.
— Już ja bym tam wytrzymał!
— Tak powiadasz?
— A tak.
— No, no, pamiętaj sobie, żebym ja cię za słowo nie chwycił i nie osadził w tej norze.
— Nic się nie boję..
— Ejże!... Ale wiesz?... to mię cieszy, że matczysko będzie kontente. Co? jak myślisz? Wasze kuligi, bale czy reduty powinny dobrze wypaść. Mamy rogacza, mamy sarnę, jest w spiżarni dziesiątek zajęcy, jest warchlak. Będzie na ten wasz wieczór?... Powiadaj krótko! Bo jak nie, to jutro od świtu idziemy w knieję.