— Ja, kochanku... Ja mieszkam tutaj, w Warszawie.

— A w Nieporęcicach któż gospodaruje?

Jarzymski uśmiechnął się smętnie i dmuchnął w palce.

— Jak to?

— Nie ma, braciszku! Poszły Nieporęcice.

— Bój się Boga!

— A no...

— Cóż ty mówisz... Taki majątek!

— Prawdę mówię.

— No, a jednakowoż stać cię na taki ekwipaż.