Panna Mery, wsparta na ramieniu brata, z początku nieśmiało, a później coraz wyraźniej, piękniej zaczęła nucić bez słów. Głowa jej otulona obłokiem loków, nachylona była zrazu ku bratu, ale stopniowo wznosiła się, zwracała ku ojcu, wreszcie ku niemu, ku gościowi. Z piersi dziewiczej płynęła coraz wyżej i wyżej, uroczyściej i piękniej, bujna melodia piosenki. Wreszcie popłynęły wyrazy:

Au matin dans les prés de Flore

La rose á l’instant de s’ouvrir

Attend que la vermeille Aurore

Sur son char amène Zéphir...

Ale Krzysztof przerzucił się wnet do innej melodii. Siostra z początku nie mogła jej znaleźć w pamięci. Zawołał nie przerywając gry:

Air: „Dans un bois solitaire et sombre...”.

— Aha, już wiem!

Zaczęła śpiewać:

Auprès d’une féconde source,