— Muszę przecie powiedzieć, żem onego oficjerka zaprosił wreszcie na święty Szczepan. Com ja miał z tym brzydactwem!
— Bardzo to dobrze. To chwalę.
— A i ja tak sobie myślę, że to jest dobrze.
— Cóż jeszcze, staruszku? Tylko żywo, bez elokwencji!
— O, zaraz: staruszku! To się nie godzi...
— Co jeszcze! pytam swego plenipotenta.
— Zaraz z książęca! Muszę jeszcze dodać, że dla dragonów trzeba będzie postawić co najmniej kufę piwa. Panie Boże, mało mię udar nie zwali, jak pomyślę...
— Postaw im waszmość kufę...
— Włosy mi stają na głowie, pani dziedziczko, na samą myśl, gdy dziedzic przyjedzie — co to będzie?
— Nic mnie nie obchodzą włosy waszmości.