Rafał nie zrozumiał.
— Będę zmuszony wyjechać z Warszawy — ciągnął książę — a chciałbym mieć w tobie towarzysza podróży.
— Niestety, jestem teraz skrępowany służbą żołnierską. Skoro tylko wyzdrowieję, muszę się udać do obozu.
— Tam właśnie i ja podążę.
— Książę pan wstępuje do wojska?
— Aha.
— Jakże się cieszę!
— Nie masz czego... Ja nie z chęci walczenia z Austriakami idę do obozu. Powinien byś mnie rozumieć. Idę spełnić powinność... Nie wiem, czy z tobą mogę mówić jeszcze jak dawniej. Postąpiłeś ze mną tak dziwnie... wyjechałeś bez słowa oznajmienia.
Olbromski posępnie milczał.
— Przyszedłem tutaj nie po to, żeby ci robić jakiekolwiek wymówki. Bóg z tobą. Rad jestem, że wracasz do zdrowia.