— Widać już, widać tamtę juchę.
— Doprawdy? A czegóż to, stary, tak ją poniewierasz?
— Jucha to jest, panie podporuczniku! Ile tam naszego narodu zepsuły za pierwszego oblężenia! Ile tam żółtego kołnierza ziemia zeżarła, a teraz woda gnoi!
— No, i Hiszpanów niemało!
— A co mnie Hiszpanie! Mało ich to! Naszych garsteczka. Gdzie jednego ubędzie, tam ci już dziura na zawsze. Czymże to ją zatkać? Ich kupa zginie, zaraz druga kupa w to miejsce wyrasta.
Po chwili dodał tajemniczym szeptem:
— Paniczu, mnie się widzi, że ja wykrył prawdę.
— No?
— Ony, choć to i chrześcijanie są, i katoliki prawowierne, ale nie może inaczej być, tylko, musi, to są żydy chrzczone.
— Cóż ty pleciesz?