— Źle się czuję. Upadek sił.
— Ach, to niedobrze! A jakież są symptomata twej choroby? Bo na oko...
— Najbardziej widoczne symptoma to bicie krwi do piersi, do gardła, z czego częste krwotoki. Felczer z Włoszczowej krew mi puszczał kilkakroć, ale i to nie przyniosło zdrowia. Czuję po każdym krwie puszczeniu jeszcze większy sił ubytek.
— Czemu nie wezwiesz mego lekarza z Kielc, jak cię prosiłem?
— Alboż to lekarz może siły wrócić?... Quand la poire est mûre, elle tombe... No, a u księcia pana co nowego słychać?
— Nic nie słychać. Nudzę się.. Poluję, czasami trochę szaleję, a nade wszystko nudzę się... Często przychodzisz mi na myśl, stary towarzyszu.
— Dziękuję.
— Przeminęło wszystko! Jak nocny sen przeszło w dziedzinę śmierci. Nie ma nic. Pamiętasz nasze kadeckie czasy? Lekcje na szpady u Martina Dechamps? A Chillet i francuszczyzna przymusowa? A Kreys poczciwina z niemieckim? A stary tancmistrz Davigni?
— Davigni... — powtórzył kapitan jak echo.
Uśmiech smutny jak łza spłynął z jego oczu i zawisł na wargach.