— No i cóż, Rafciu, u was tam w Sandomierszczyźnie nie ma ani takich dróg nędznych, ani takich wertepów. Prawda? Droga jak po stole...
— Ależ też za to lasu ani odrobiny.
— Co wam po lesie! Pszenicę za to macie jak nasz bór. Jeszcze wam mało?
— Już ja bym wolał tu mieszkać! Tu to dopiero życie.
— Tu wolałbyś mieszkać? Co gadasz? He, bracie, tu niełatwo wysiedzieć. Tu tylko taki jak ja wytrzyma.
— Już ja bym tam wytrzymał!
— Tak powiadasz?
— A tak.
— No, no, pamiętaj sobie, żebym ja cię za słowo nie chwycił i nie osadził w tej norze.
— Nic się nie boję..