— Moje nazwisko?... Co to jest? Co to za jeden?
— Nazwisko waści?! To śmiesz żołnierza polskiego do takich dzieł!...
— Kto wasan jesteś? Mam rozkaz ludzi użyć, więc używam.
— Masz rozkaz imię polskie hańbić na wieki!... — począł nań krzyczeć jak na ekonoma, dławiąc się słowami ze wściekłości, idąc nań z laską.
— Co to jest? Kto to? Jak śmie! Baczność!
— Kondotiery!
— Brać go!
— Rabusie!
— Daj go tu!
— Pachoły, siepacze!