— Nie macie tutaj osobnej stancyjki?
— Nie, jaśnie panie, osobnej nie ma.
— W takim razie...
Podniesionym głosem zakrzyknął:
— Prosiłem, do pioruna! żeby stąd wszyscy wyszli. Chcę zostać sam na sam z przyjacielem. Przynieść mi tu walizę, i wszyscy precz!
Wkrótce Rafał ujrzał bieliznę kolegi rozłożoną na stole.
Cedro rzekł:
— Sam nie wiem, co robić... Nie podobna, żeby mój człowiek i furman widzieli, że przebierasz się w moje suknie. Chyba zostań w tym, co masz na sobie. Tylko co tchu zmieniaj bieliznę!
Odwrócił się i zaczął pilnować drzwi, a Rafał przebierał się tymczasem. Ohydne, zgniłe gałgany, które miał na sobie, zwinął w kłąb i zatrzymał pod połą kubraka.
— Dawaj tamto! — syknął Cedro. — Sługa wyrzuci...