— Bardzo to dobrze. To chwalę.
— A i ja tak sobie myślę, że to jest dobrze.
— Cóż jeszcze, staruszku? Tylko żywo, bez elokwencji!
— O, zaraz: staruszku! To się nie godzi...
— Co jeszcze! pytam swego plenipotenta.
— Zaraz z książęca! Muszę jeszcze dodać, że dla dragonów trzeba będzie postawić co najmniej kufę piwa. Panie Boże, mało mię udar nie zwali, jak pomyślę...
— Postaw im waszmość kufę...
— Włosy mi stają na głowie, pani dziedziczko, na samą myśl, gdy dziedzic przyjedzie — co to będzie?
— Nic mnie nie obchodzą włosy waszmości.
— Stało się tedy, że ja na stare lata muszę, jeśli nie piersi, to pleców nadstawiać pod kule, bo otwarcie mówię, pludry nie żartują. Sam waćpanów nocą powiozę, ale jaki to wyda owoc... — dodał szeptem, zbliżając się do Krzysztofa.