— Już się dokonało.
Odeszła znów. Jak woniejący dym okurzył go dźwięk tych wyrazów. — „Już się dokonało”. — Cóż mogą znaczyć te słowa? co mogą znaczyć te słowa? co mogą znaczyć? Wszystką władzę rozumu wytężył, żeby zrozumieć. Ale nim cokolwiek ułożył w myśli, przesunęła się obok niego wśród nieustających zbliżeń i oddaleń tańca. Gdy na moment znowu byli razem, rzekła:
— Nigdy waćpan nie wrócisz tutaj? Wszak to już sam wyrzekłeś?
— Tak wyrzekłem.
— I honorem ręczysz swoim?
— Co prędzej, co prędzej uchodź — cha cha...
— Nigdy nie będziesz się waćpan starał, żeby mię widzieć?
Milczał.
— Mówże waćpan...
— Nie mogę tego przyrzekać. Jeśli żyć będę, wszelkich owszem dołożę starań, żeby skrycie widywać to miejsce. Ale o tym nikt wiedzieć nie będzie.