— A ba, jeszcze by też: spod Włoszczowy!
Ktoś z drugiej izby wołał:
— Zdrowia piją, a o Sieradzanach zapomnieli. Sieradzan zdrowie!... Oni pierwsi stanęli jak jeden człowiek. Z każdych dwudziestu dymów, rachując w czambuł wszystkie kominy, jeden kantonista, czy tam z ochoty, czy tam przez ciągnienie losu. Z tego będzie infanteria jak mur! Każdy szlachcic posesjonat daje jednego. Masz konnicę. Nie chcesz iść personaliter, boś stary, niedołęga albo, uczciwszy uszy, tchórz, płać walor na umundurowanie i na żołd miesięczny! Wnet stanie kompania strzelców.
— Łęczycan zdrowie!
— Tych, którzy pod Łowiczem ramię w ramię z Frankami prali wroga na kwaśne jabłko!
— Słyszeliście? Już jednego Niemiaszka, burmistrza z Gołańczy, a drugiego Differta z Obrzycka rozstrzelali za to, że Prusakom ludzi wydali.
— Za poległych...
— Pod Łowicz!
— Wszystko pospolite rycerstwo — niech żyje!
— Niezmordowany!...