— No, wiecie, chłopcy, że teraz albo nasza nagła śmierć, albo nasza głośna chwała! To wam trza wiedzieć, że za tymi drzwiami jest główna siła Spaniolów. Tak miarkuję, że wyjdziemy w sam środeczek, między dwie barykady... Ale już nie ma nam kaj iść. Za nami idą i za moment tu będą. A jak zobaczą, jakiego to my im ta piwa nawarzyli, co my zrobili jeich ciociom, a jakie kuku kuzynkom...
— Odwalać!
— Czekajcie, czekajcie, jeszcze moment! — zawołał Cedro zstępując za nimi z góry.
Gdy szedł po schodach ostatni i z dala od grupy, zobaczył na prawej ręce niewielkie drzwi, prowadzące do izby na piętrze. Otworzył je i co tchu przywołał towarzyszów.
— Czego tam? — wołali.
— O co mu idzie?
— Jucha, Scypion Afrykański Młodszy...
— Stąd dopiero będziecie mogli prażyć!... — wołał Krzysztof.
— Co ty tam możesz wiedzieć, skąd prażyć...
— Blondyn!...