— Za broń!
Jak jedno machnęły prawe skrzydła płaszczów na ramię odrzuconych. We mgle ukazała się jakoby gęsta, czarna, po ziemi idąca chmura.
— Broń do ataku!
Krzysztof wyrwał szablę. Wziął konia we władzę, kolanami, lewą dłonią, spięciem ostróg. Furknął młyniec chorągiewek, podobny do przeszywającego pisku jastrzębia...
— Flankiery naprzód!
— Szwadron do ataku!
— Plutonami — marsz!
— Marsz!
Zrazu wolno, miarowym kłusem, szedł szwadron równiną, dopóki na oko nie dojrzał nieprzyjacielskich jeźdźców. Wtedy Cedro za innymi krzyknął w uniesieniu:
— Skróć cugle!