— Na oficerski dwór...
Setki pytań, opowieści i setki odpowiedzi zasypały Krzysztofa. To o jakichś haniebnych przejściach w górach Juvenes, to o zgubieniu sztandarów, o marszu nad rzeką Gwadiana, o bezprzykładnym boju pod Ciudad-Real, o pościgu na Miguelturra, Almagro, Santa-Cruz...
— A pan pułkownik tu z wami? — zdołał dopytać się Cedro.
— Pan pułkownik Konopka? Gdzie! Już we Francji nasz pan pułkownik.
— Patrzajcież! A szefowie?
— Pan szef Rutie do francuskich strzelców konnych na pułkownika fortragowany...
— To któż wami dowodzi?
— Sam jeno pan Hupet został nad nami.
— Do jego idziem kwatery...
W jednym z największych domostw wsi Val de Peñas mieściła się kwatera pana Hupeta. Był już zmierzch, kiedy gromada eskortująca Krzysztofa wwaliła się w podwórze domu. Na jej spotkanie wychyliły się ze drzwi i okien figury wiarusów w porozpinanych mundurach i koszulach tylko.