— Kula — to głupstwo. To jakby cię febryczny dreszcz przeszedł.
— Nie radzę takich dreszczów...
— Miałem ja je w sobie.
— Co? Dreszcze?
— Co to gadać! Wiesz ty? — rzekł nagle, zwracając się twarzą do słuchacza: — ja już nie mogę wytrzymać!
— Czego?
— Tego życia.
— Cóż znowu za sentymentalizm!
— Mówię jak żołnierz żołnierzowi, na honor ci niesplamiony przysięgam, że śmierć by mi była milsza...
— Dlaczego?