— Słyszę.
— No, więc?
— Ja jego.
— Toś go zgubił. Ten chłopak umrze. Odpowiadaj: po co wyszedłeś z domu w nocy i czemu tamtego ciągnąłeś z sobą?
Nagła duma i furia wydźwignęła się z nicości w piersiach Rafała. Coś w nim zakołysało się i runęło.
— Wyszedłem z domu i robiłem to, co mi się podobało! — rzekł głośno, zuchwale, pokazując w uśmiechu wszystkie zęby.
— Tak ci się podobało... Aha!... — wyseplenił prorektor. — Tak ci się podobało... Czekajże, bratku, powiesz ty mi zaraz nieco odmiennym tonem.
— Nie powiem wam nic, choćbyście mię porżnęli na kawałki!
— Powiesz!... — wybełkotał zwierzchnik.
— Ani jednego wyrazu.