— Wciąż chmura na mojem sercu!
— Wciąż cię pycha na rumaku oszalałym unosi. Wciąż ci strzyga o jednym zamku dalekim szepce po nocach?
— Dusza się moja wydziera do Tyńca, praojcowego dworzyszcza, do stolicy mej ziemi.
— Milcz o stolicy twej ziemi!
— Dawno, dawno już milczę. Nazbyt dawno już milczę.
— Bylebyś nigdy nie zaczął przemawiać o tem, co na wieki minęło. Goście w moim obozie...
— Dziś będę mówił.
— Nie mów dziś nic, koniądzu!
— Dziś będę mówił pierwszy raz i ostatni.
— Pilnujże dobrze głowy!