— Natychmiast! Rusz się! Karolina umiera!
— Cóż to znowu?
— Umiera! To złote dziecko! Pragnęła cię widzieć przed śmiercią. O to jedno błaga i błaga. Ruszaj, bo możemy jej nie zastać.
Ksiądz Anastazy głośno, bezradnie zaszlochał. Cezary był tak oszołomiony, że wybiegł z pokoju bez czapki, razem z księdzem, nie myśląc o tym, co robi. Gdy się jeden przez drugiego przepychali we drzwiach i pędzili przez park, Cezary dopytywał się nie mogąc tchu złapać:
— Co się stało? Skąd? Co takiego?
— Siebie się pytaj!
— Co ksiądz pleciesz!
— Siebie się pytaj! Słuchałem jej ostatniej spowiedzi. Rozumiesz? Milczę. Lecz ty — bij się w piersi!
— Milczże ksiądz zupełnie!
— Boże, bądź miłościw...