— W tym pokoju czy w tamtym? — pytał Hipolit.
— W tamtym pokoju... — rzekła Wanda po chwili wahania.
— Dlaczego pani już z góry słodziła wodę cukrem? — pytał Hipolit.
— Bo panna Karolina tak lubiła. Lubiła, żeby było słodko.
— Ile łyżeczek cukru pani wpuściła do szklanki? — nastawał Wielosławski.
— Dwie.
— Pani wie na pewno, że to był cukier, a nie co innego? Może pani przez omyłkę wsypała do tej szklanki nie cukru, lecz czego innego?
— To był cukier z cukiernicy.
— Pani to doskonale pamięta?
— Pamiętam.