— Ta Polska nie jest jeszcze „moją” Polską. Proszę mówić tak: w Polsce, w dzisiejszym państwie polskim... — odciął się ze złością Baryka.
— Dobrze! Ja jestem Rusin zgodny. Bij go, drzyj za włosy — on zawsze da się do rany przyłożyć... W Polsce, w dzisiejszym państwie polskim, rozmaite zagarnięte przez nią narody są uciemiężone. Jesteśmy przeciwnikami tej niewoli narodów. Jesteśmy rzecznikami nie tylko wolności klasowej, lecz i wolności narodów ujarzmionych i gnębionych w Polsce. Nie znaczy to wcale, żebyśmy mieli interesy wewnętrznej solidarności z tymi narodami jako z całościami, gdyż w łonie każdego z tych narodów istnieje walka klas...
— Nie u wszystkich — wtrącił Cezary. — O ile mi wiadomo, nie wszystkie z tych narodów ujarzmionych przez Polskę zdołały sobie zapuścić burżuazję. Są takie między tymi narodami, które jeszcze własnego raka burżuazji wcale nie posiadają, więc walka klas istnieje w tych okolicach ujarzmionych tylko na papierze tutejszego programu partyjnego.
— Tym ci gorzej dla Polski! — odpalił mówca. — Rolę burżuazji u tych nierozwiniętych nacji spełniają Polacy. „Polacy” znaczy to właśnie u tych nieszczęśliwych — panowie, właściciele latyfundiów, potentaci, sprzymierzeńcy rządów carskich i „narodowych”, twórcy wielkich fabryk i przemysłów. Ale ja tu mówiłem, że nasza partia potępia fakt, iż w nowoczesnym państwie polskim, które wciąż jeszcze nie może utulić skarg i lamentów, wyuczonych na pamięć, nad niedawną własną niewolą narodową, wolność całego szeregu narodów jest naruszona i zgnębiona. Od chwili powstania państwa polskiego ruch robotniczy jest prześladowany...
— Ruch robotniczy komunistyczny, w czasie wojny polsko-rosyjskiej stojący po stronie Rosji, jak to tutaj było stwierdzone? — zapytał Cezary.
— Tak! Komunistyczny! — zadecydował mówca uderzając pięścią w biurko.
Wszyscy zebrani poruszyli się i jakoś bardziej zbliżyli się do Cezarego. Jego ogarnęła kłótliwość, rankor439 przeczenia, wadzenia się, nawet dokuczania. Milczał, spokojnie przypatrując się mówcy i jego satelitom.
— Więzienia przepełnione są440 aresztowanymi działaczami robotniczymi i działaczami narodowości uciskanych. Cztery tysiące więźniów politycznych przebywa w Polsce za kratą. Warunki, w jakich przebywają tamci więźniowie, niejednokrotnie prześcigają osławione turmy carskie i przeobrażają te więzienia w miejsca kaźni. Świadczą o tym liczne głodówki, które z roku na rok są częstsze. Głodówki te niejednokrotnie kończą się wypadkami śmierci walczących więźniów. Podczas głodówek dozorcy okrutnie biją głodujących. Zeznania wymusza się za pomocą bicia i tortur średniowiecznych. Więźniów bada się prądem elektrycznym. Rozebranego do naga Nykyfora Bortniczuka badał prądem elektrycznym komisarz Kajdan...
— Przepraszam... Chciałem zasięgnąć informacji. Czy takie badanie za pomocą tortury elektrycznej odbywa się z wiedzą ministra sprawiedliwości? Czy do tych tortur rząd wydaje specjalne rozporządzenie? Czy to rząd polski asygnuje sumy na zakupno maszyn do tortury elektrycznej? Chciałem się dowiedzieć... — mówił Cezary w rozterce i przygnębieniu.
— Nie wiem. My nie jesteśmy poinformowani, i, co prawda, nie jesteśmy nawet ciekawi wiedzieć, kto poleca i kto na te przyrządy daje pieniądze. Wiemy dokładnie, kto to robi. Policja bije dosłownie wszystkich.